Na homiki.pl kilka dni temu pojawił się mój nowy tekst, w którym piszę, jak traktować osoby trans, żeby nie popełnić żadnej gafy. W tekście jest sporo, zdawałoby się, oczywistości, jednakże właściwie wszystko powstało na podstawie relacji otoczenia oraz moich własnych doświadczeń. Piszę o rodzajach, o durnych pytaniach, które słyszeliśmy setki, tysiące razy, pytaniach całkowicie przekraczających nasze granice intymności i życia prywatnego, nietrafionych komplementach, homofobicznych oraz transfobicznych uwagach i zwyczajnym, ordynarnym chamstwie. Śmiem twierdzić, że to lektura obowiązkowa.

Rozbroił mnie jeden z komentujących – troll, który, jak sądzę, poczuł się wywołany do tablicy. Bo to, co napisał pod płaszczykiem „walki o normalność” było doskonałą ilustracją tego, jak NIE należy pisać o osobach transpłciowych. Wszystko, co napisał, widziałem setki, tysiące razy. Po jakimś czasie takie wypowiedzi nie są już bolesne czy denerwujące (chyba że padają w Sejmie; oglądałem wczoraj Lincolna i miałem przykre deja-vu, kiedy słyszałem argumenty przeciwko zniesieniu niewolnictwa) – co najwyżej żenujące, a czasami wręcz zabawne. Być może w ten sposób za jakiś czas oswoimy uprzedzenia…? Memy krążące o Pawłowicz zdają się potwierdzać, że retoryka się zmienia.

Savoir-vivre w kontaktach z osobami transpłciowymi – przeczytaj!