Widziałem wśród paru osób niezrozumienie, gdy powiedziałem, że idę/poszedłem na Kongres Kobiet. Facet na kobiecej imprezie? Cis facetowi może jeszcze by to jakoś uszło, są tacy wariaci. ;) Ale trans facetowi? Trans facetowi na początku tranzycji, przed hormonami? Przecież, żeby iść na takie wydarzenie, włączyć się w jego obsługę trzeba się identyfikować z kobietami, prawda? K/m (sic!) identyfikujący się z kobietami?

Nie, nie identyfikuję się z kobietami, choć część ich problemów też mnie dotyczyła i wciąż – niestety! – dotyczy. Poszedłem tam, bo uważam się za feministę. Udział w feministycznej imprezie nie podważał mojej męskości. Paradoksalnie, potwierdziłem swoją męskość (pozytywny skutek uboczny).

Miałem obawy przed Kongresem. Takie irracjonalne. Z jednej strony wiedziałem, że KK jest otwarty na wszystkich, z drugiej strony wciąż pamiętałem jak jakieś pseudo-feministki nie tak dawno temu czuły się obrażone tym, że osoby LGBT zabrały głos publicznie – pod Sejmem – w sprawie „dotyczącej kobiet”. Czy przyszłyby na Kongres Kobiet? Jednak wysłałem zgłoszenie jako wolontariusz.

Dobrze się czułem na Kongresie jako facet. Misgenderowany na potęgę, ale cóż… ;) Jeśli poprawiałem, przyjmowano to i (raczej) się stosowano. Złej woli nikomu nie zarzucę. Nie tłumaczyłem się, po prostu byłem sobą. Złe słowo nie poleciało w moją stronę.

Nie czułem się dziwnie jako rodzynek. Wiedziałem, że będzie nas mało. Byłem „wolontariuszką” rok temu. Wiedziałem, że 99% panelistów, wolontariuszy i uczestników (statystyka z dupy, bo tak) to będą kobiety. Wiedziałem, że panowie to raczej są tam jako wystawcy. I co z tego? Ja zawsze byłem w mniejszości, idzie się przyzwyczaić. ;)

Transpłciowość zaczęła się powoli przebijać na Kongres Kobiet. W programie pojawiły się dwa panele, rozmowy o transpłciowości i film Mów mi Marianna wraz z debatą z reżyserką i główną bohaterką. Coś się dzieje. Nie wiem jak dużo osób transpłciowych było na Kongresie, poza paroma znanymi mi twarzami. Ale te dwa panele zebrały pełną salę. W przeciwieństwie do paneli o edukacji. Ot, ciekawostka?

Kongres Kobiet to nie „Kongres (tylko dla cis) Kobiet”. Jak będzie w przyszłym roku? Czas pokaże… Cieszę się, że byłem częścią tegorocznego Kongresu. I wspaniałego zespołu wolontariuszek_y.

A wy byliście na Kongresie Kobiet? Czemu tak/czemu nie?