Biznes XXI wieku dostałem za darmo i bardzo mnie to cieszy.

Nie żeby to była zła książka. Wydaje mi się, że dla sporej grupy czytelników to bardzo dobra książka. Problem w tym, że tymi czytelnikami są osoby, które Kiyosakiego nie znają.

Biznes XXI wieku jest kolejną książką z serii Bogaty ojciec, biedny ojciec. Kolejną książką, która zaczyna się od opowiedzeni tej samej historii. Robert Kiyosaki ponownie ma dwóch ojców (o rany, kiedy ja to piszę, to brzmi so gay!), ponownie służy w Wietnamie, ponownie rzuca MBA, ponownie jest bezdomny i śpi w Toyocie, ponownie zostaje milionerem, ponownie wyjaśnia różnice między aktywami i pasywami oraz kwadrant przepływu pieniędzy… 

Jeżeli ktoś tego jeszcze nie czytał, to dobrze, że ma wprowadzenie. Wyobrażam sobie te zszokowane spojrzenia osób nawykłych do myślenia w trybie dobra szkoła → dobre studia → dobra praca → dobra emerytura, wrzucone w sam środek teorii Kiyosakiego bez żadnego przygotowania. Albo kogoś, kto czyta o aktywach bez znajomości ich definicji. Albo kogoś, kto nie wie nic o kwadrancie przepływu pieniędzy, ale jest namawiany do przejścia do sekcji B jak Biznes. Niemniej jednak dla czytelników innych książek tego autora 1/3 każdej publikacji to powtórka z rozrywki.

Dopiero kiedy poziom wiedzy czytelników jest wyrównany, autor proponuje model biznesu, który – uwaga – nigdy go bezpośrednio nie dotyczył. To dość zabawne, kiedy się pomyśli, że Kiyosaki przez większość cyklu opowiada o własnych doświadczeniach.

Argumentacja za marketingiem sieciowym – tym bowiem jest ów najlepszy, łatwo dostępny model biznesowy na początku drogi do niezależności finansowej (uups, czy to był spojler?) – jest całkiem przekonująca. Nabywasz doświadczenie w praktyce, nie musisz rzucać pracy (nie powinieneś rzucać pracy!), popełniaj błędy, to najlepsza nauka, szefowi zależy na Twoim rozwoju, nie ma dyskryminacji, masz liczne szkolenia…

Problem w tym, że czytanie Kiyosakiego – a zwłaszcza Kiyosakiego mówiącego o MLM i podkreślającego, że on w tym biznesie nie działa – PO lekturze Fastlane Milionera sprawiło, że cały czas miałem w głowie jeden kontrargument, na który niestety nie znalazłem odpowiedzi. Jeżeli bowiem w MLM chodzi o budowanie zespołu i nie musisz, a nawet nie powinieneś być urodzonym sprzedawcą, jeśli to nauka budowania relacji i na tym zarabiasz, a nie na prowizjach, i uczysz tego samego swój zespół… to kto tu, do cholery, cokolwiek sprzedaje, zarabiając na Twoje prowizje? Ty? Nie, Ty budujesz zespół! Twój zespół? Nie, bo oni budują swój zespół! Chyba jednak wolę programy partnerskie. Tam tego haczyku nie ma: wiadomo, że zarabiasz na sprzedaży – własnej lub osoby poleconej. Dalej piramidka nie sięga.

Jako książkę Biznes XXI wieku czyta się dobrze.  Argumentacja za samym prowadzeniem biznesu jest przekonująca – polecam uwadze szczególnie rozdział Kim, żony Kiyosakiego, adresowany do kobiet i, niestety, aktualny również w Polsce. Ponadto poradnik zawiera sporo fajnych uwag na marginesie, które faktycznie mogą się przydać początkującym przedsiębiorcom. Sama koncepcja aktywów potrzebnych we współczesnym biznesie jest warta uwagi: dobrze wiedzieć, jakie cechy – i po co – warto rozwijać według człowieka, który osiągnął sukces finansowy. Natomiast nie dałem się przekonać, że właśnie MLM jest tym, co pozwoli te aktywa rozwinąć.

Nie jestem pewien, czy polecam tę książkę. Jeżeli to byłoby pierwsze zetknięcie z koncepcjami autora – cóż, moim zdaniem po prostu należy znać te koncepcje, choćby po to, by się wobec nich ustosunkować. Bardzo dużo ludzi radziłoby sobie w życiu lepiej, gdyby zrozumieli, że model dobre studia -> dobra praca to przeżytek z poprzedniej epoki. Biznes XXI wieku tłumaczy to całkiem dobrze – na pewno jest bardziej przyswajalny dla początkującego niż Niesprawiedliwa przewaga – i nadaje się jako wprowadzenie oraz zachęta do przeczytania innych książek tego autora. Jeżeli ktoś jest fanem Kiyosakiego, to pewnie i tak ją przeczyta. Jeżeli interesuje się MLM, zdecydowanie powinien ją przeczytać (zwłaszcza że współautorem publikacji jest osoba aktywnie w tym systemie działająca). Natomiast jeżeli ktoś już Kiyosakiego zna i wie, że na pewno nie nadaje się do MLM, raczej może sobie tę publikację odpuścić.

Darmowy fragment publikacji możesz pobrać na stronie Złotych Myśli. Tam również możesz książkę zakupić.