To było w miarę oczywiste. Spodziewałem się, że albo ją zawetuje, albo (jeżeli jest bystry) skieruje do Trybunału Konstytucyjnego. Zatwierdzić mógłby tylko, gdyby zorientował się, że ustawa pogorszy sytuację osób trans i chciał im zrobić na złość – to jednak nie licowałoby z powagą jego urzędu.

Godne uwagi jest uzasadnienie, które wzbudza we mnie dość mieszane emocje.

W opinii Prezydenta RP ustawa ta jest pełna luk i nieścisłości,

Szczera prawda i dostateczny powód, by skierować ustawę do ponownego rozpatrzenia. Większość tych luk i nieścisłości opisałem już w tekście Ustawa o uzgodnieniu płci czyli najgorszy prezent na świecie. W skrócie są to:

  • pozwolenie sędziemu na rozstrzyganie spraw według własnego widzimisię;
  • zasugerowanie, że podstawą do wydania postanowienia są dwie niezależne opinie eksperckie, podczas gdy jest to oczywista nieprawda (brak domniemania prawdziwości);
  • brak określenia, jak osoba po korekcie płci ma być opisywana w dokumentach swoich dzieci;
  • niedoprecyzowanie jak miałyby wyglądać nowe dokumenty wydawane na podstawie postanowienia Sądu,
  • zdanie pozwalające skorzystać z przepisów o wydaniu nowych dokumentów każdej osobie, która jednocześnie zmieniła z dowolnego powodu (małżeństwo?) swoje dane osobowe oraz miała jakąkolwiek sprawę z artykułu 189 kpc.
  • brak zakazu wznowienia postępowania rozwodowego po uzgodnieniu płci przez jednego z byłych małżonków.

Nie piszę tu o outowaniu osób po korekcie płci nowymi skróconymi odpisami aktów urodzenia, bo trudno w tym doszukać się luki albo nieścisłości – to po prostu wpadka.

a także stoi w sprzeczności z dotychczasową praktyką orzeczniczą.

Ponownie szczera prawda. Ustawa o uzgodnieniu płci nie powstała na podstawie obowiązujących procedur sądowych tylko na podstawie pobożnych życzeń osób transpłciowych i ich sympatyków, po czym została na siłę i nieumiejętnie „wszyta” w polski system prawny.

Szczególnym absurdem, o którym do tej pory nie pisałem, jest rozstrzyganie spraw w jednym Sądzie Okręgowym na całą Polskę – coś wybitnie nadzwyczajnego w polskim sądownictwie. Tak jakbyśmy byli dziwadłami tak szczególnymi, że tylko w jednym jedynym Sądzie umianoby sobie z nami radzić. Nie wiem, jakim cudem organizacje pozarządowe przymknęły oczy na coś stygmatyzującego na równi z żydowskim gettem i segregacją rasową w Stanach.

Również postępowanie nieprocesowe z jednym uczestnikiem jest niezgodne z polską praktyką orzeczniczą. Zazwyczaj w polskim sądownictwie jest tak, że dwie strony spierają się ze sobą, a Sąd się przysłuchuje i orzeka, kto ma rację (jest to postępowanie kontradyktoryjne). Kiedy jednak jest tylko jeden uczestnik, Sąd nagle staje się sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Nie mogąc przyjąć, że ktoś uznał rację drugiej strony (z braku takowej strony), musi sam wszystko zweryfikować. Takie postępowanie nazywamy inkwizycyjnym – w polskim prawodawstwie cywilnym nie występuje ono w żadnej formie. Więcej tutaj.

Rozwiązania przyjęte przez parlament dopuszczają  m.in. wielokrotną zmianę płci metrykalnej na podstawie uproszczonych procedur

To prawda. Z takimi przepisami z łatwością robiłbym tranzycje, detranzycje i retranzycje. I proszę mi nie opowiadać bredni o procedurach diagnostycznych. Przecież wszyscy wiemy, że to kłamstwo na potrzeby mediów. W rzeczywistości wystarczy się odpowiednio zakręcić lub mieć wystarczająco dużo gotówki i voila – kolejny transseksualista zdiagnozowany!

oraz nie wymagają wykazania trwałości poczucia przynależności do określonej płci.

Dzięki czemu ja mógłbym zrobić detranzycję pół roku po tranzycji, a znajomy mojego znajomego, cismężczyzna, któremu nie chce się pracować, z łatwością mógłby przejść na wcześniejszą emeryturę jako kobieta. Trzymał kciuki za ustawę.

Ustawa dopuszcza także zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci biologicznej oraz adopcję  przez takie pary dzieci (źródło).

To jedyny zarzut, który – acz również prawdziwy – wynika z prawicowo-katolickiego światopoglądu i jako taki wzbudza mój sprzeciw. Na szczęście Kancelaria Prezydencka już kilkakrotnie podkreślała, że chodzi tu jedynie o (uzasadnione) obawy, że jakaś homoseksualna para obejdzie rzekomy konstytucyjny zakaz małżeństw jednopłciowych, a więc nie jest to coś, co stawiałoby przyszłe losy osób transseksualnych pod znakiem zapytania.

Ustawa została skierowana ponownie do Sejmu, który ma dwa tygodnie na podjęcie ostatecznej decyzji o losach ustawy. Jeśli 3/5 Sejmu zagłosuje za ustawą, wejdzie ona w życie. Jeśli nie – oznacza to całkowity koniec prac legislacyjnych związanych z tym konkretnie projektem.