Niedawno pisałem, że polszczyzna (zwłaszcza równościowa) przeważnie jest kolejnym narzędziem heteronormatywnej opresji – i równocześnie jednym z najbardziej odczuwalnych świadectw jej istnienia. Jednakże zdarza się również, że to język daje możliwość zaistnienia zgodnie ze swoim Ja. Najdobitniejszym przykładem jest historia Piotra „Odmieńca” Własta, który – pomimo swoich starań – przeszedł do historii literatury jako Maria Komornicka.

Zawłaszczanie transmężczyzn

Na początek chciałbym przypomnieć (uświadomić) czytelnikom założenia, z jakich wychodzę.

Transpłciowość u K/M jest zjawiskiem szerokim, którego nie można ograniczać wyłącznie do transseksualności: obejmuje między innymi również crossdressing oraz drag kingów i przynajmniej część butch, ponieważ dotyczy przekraczania granic płci biologicznej oraz kulturowej (traktowanej jako Tu i Teraz).

Jedną z kluczowych kwestii w transpłciowości jest dawanie ludziom prawa do samookreślenia się i respektowanie ich tożsamości. Oznacza to, że jeśli ktoś mówi o sobie, że jest mężczyzną, nadaje sobie męskie imię i używa męskich form językowych, należy to uszanować. W przeciwnym razie łamie się prawa człowieka (zob. Tożsamość płciowa a prawa człowieka, Zasady Yogyakarty).

Naganne (bo patologizujące transpłciowość) jest natomiast dopatrywanie się w tym objawu choroby psychicznej (szczególnie jeśli to jedyny objaw). Przeważnie jest to także wyraz ignorancji – nie polecam bawienia się w psychiatrę.

Również głębokie analizy, że może to nie transpłciowość, a po prostu wyraz buntu, sposób radzenia sobie z problemami (prym wiedzie tutaj doszukiwanie się traum seksualnych), wpływ rodziców i środowiska, uleganie modzie etc. są włażeniem z butami w czyjąś tożsamość i lekceważeniem jej. Myślę, że może to być bardziej czytelne, jeśli pomyśli się, że podobna analiza miałaby służyć zanegowaniu autentyczności orientacji psychoseksualnych Virginii Woolf czy Michała Anioła.

Piotr Włast jest jedną z kilku kojarzonych przeze mnie osób transpłciowych K/M, które zostały „przejęte” przez jakąś inną grupę. Do opisywanego ostatnio Brandona Teeny chętnie przyznają się lesbijki; nawet przez reżyserkę filmu Nie czas na łzy jest niekiedy określany jako dziewczyna, zaś poświęcona mu biografia nosi tytuł All She Wanted. Podobnie stało się z Marią Rodziewiczówną, pomimo że jej (?) ekspresja płciowa silnie przekraczała ówczesne (a nawet i obecne!) granice kobiecej płci kulturowej (zob. poniżej). Własta, który nie miał w życiu związków ani romansów z kobietami, zawłaszczyły sobie natomiast feministki.

Maria Rodziewiczówna

Piotr, a może jednak Maria?

Piotr Włast przyszedł na świat jako Maria w 1876 roku. Był poetą, krytykiem literackim i tłumaczem. Początkowo żył jako kobieta, poślubił także Jana Lemańskiego (z którym rozstał się dwa lata później).

W 1907 roku Piotr, którego już wcześniej żywo zajmowała problematyka płci, zrzucił z siebie kokon Marii: spalił kobiece suknie i zaczął mówić o sobie w rodzaju męskim. (Jako Włast podpisywał się już od kilku lat, wcześniej jednak był to jego pseudonim). Kazał sobie również wyrwać wszystkie zęby, aby jego twarz przybrała bardziej męski wygląd – było to bardzo radykalne działanie, zbyt radykalne, by można było uznać, że ów czyn miał charakter manifestacji światopoglądowej.

Jego brawurowa decyzja wywołała skandal obyczajowy na miarę Oscara Wilde’a. Piotr Włast został umieszczony w zakładzie dla obłąkanych. Tam też zmarł w 1949 roku – tym samym, w którym D. O. Cauldwell jako pierwszy użył słowa „transeksualizm” w artykule Psychopathia transexualis (drugie „s” pojawiło się później). Mimo uwięzienia i utraty większości swojego dotychczasowego życia, Włast przez kilkadziesiąt lat mężnie trwał przy swoim.

Choroba psychiczna czy transpłciowość?

Zdaniem wielu badaczy, w tym Marii Janion (1996), akt przeistoczenia z Marii w Piotra był symptomem choroby psychicznej.

Tymczasem Piotr Włast tak pisał o sobie: „człowiek, który do 31 roku życia nie mógł wiedzieć, że jest mężczyzną”, „jako jedyny warunek stawiam ogłoszenie pod nazwiskiem moim, nie zaś pseudonimem kobiecym”. O pobycie w zakładzie wypowiadał się krytycznie, dopytując, co leczniczego może być w traktowaniu go z takim okrucieństwem. Oburzał się na figurowanie pod żeńskimi danymi i sprzeciwiał ostro nazywaniu go „wariatem”, a swoją cielesną sytuację określał mianem „niedorozwoju płciowego”. Warunkiem rozmowy z nim było zwracanie się do niego w rodzaju męskim. Przez pewien okres swojego życia był również bardzo mizoginistyczny i negatywnie nastawiony do płodności oraz seksualności, co jest cechą charakterystyczną transmężczyzn żyjących jako kobiety; po 1907 roku zmienił poglądy.

Czyż nie brzmi to znajomo? A przecież nie miał kogo naśladować…

Transseksualność Piotra Odmieńca Własta wg Marii Janion

Analizie tożsamości i życiowych decyzji Piotra poświęcono sporo tekstów, jednak moimi faworytami są wypowiedzi Janion z tomu esejów Kobiety i duch inności.

Kokon Marii

Stronę tytułową Xięgi poezji idyllicznej, gdzie Piotr Odmieniec Włast podpisuje się oboma nazwiskami (Maryę Komornicką umieścił jednak w cudzysłowie, jako pseudonim), Janion komentuje następująco:

Konstruowała więc tym samym ciągłość własnej i biografii, i twórczości, nie przekreślała, nie wyrzekała się „Marii Komornickiej” – traktowała ją jedynie jako kokon zawierający w sobie autentycznego „człowieka wewnętrznego”, który wreszcie stał się również i „zewnętrznym” oraz wystąpił otwarcie podając się za tego, Kim Jest (Janion, 1996).

Jakkolwiek jest to bardzo trafny opis doświadczeń osób transseksualnych („kokon” jest świetnym odpowiednikiem „uwięzienia w niewłaściwym ciele”), Janion wydaje się całkowicie nie rozumieć istoty transseksualności. Trudno jej nawet pojąć, że osoby transseksualne mają (lub odzyskują) świadomość tego, że są nadal tym samym człowiekiem i podpisują się pod osiągnięciami z czasów sprzed zrzucenia kokonu.

Tranzycja Piotra

Dalej czytamy:

Komornicka ma już za sobą „noc prawdy” w Poznaniu, kiedy przemieniła się w mężczyznę. Popełniała wówczas niejako rytualne samobójstwo, a mówiąc językiem mistycznym „dokonała zwleczenia z siebie starego człowieka”. Dlatego nie była to po prostu – dokonana zresztą aktem woli, a nie operacją chirurgiczną; o tym nie było mowy – zmiana płci, ale zmiana egzystencji. Interpretacja postępowania transseksualistycznego ukazuje dążenie do uzgodnienia poczucia płci zewnętrznej z płcią biologiczną. W wypadku Komornickiej taka interpretacja byłaby jednak nie wystarczająca. Walczewska pisze, że zwrócenie uwagi na transseksualizm Komornickiej (przy czym sama podkreśla, że nie chodzi jej o medykalizację twórczości ani biografii poetki), pomoże lepiej ją zrozumieć. W istocie tak może się stać, gdy podkreślimy, że ten transseksualizm ma swój wymiar kulturowy. Przejście w męskie ciało jest przede wszystkim przejściem w męską kulturę, w której Komornicka chciała zajmować – należne jej, jak sądziła – najwyższe stanowisko. Zmienia więc nie tylko swoją kondycję fizyczną (przede wszystkim poprzez wygląd i ubiór), ale – co najważniejsze – całość symboliczną (Janion, 1996).

Istotą transseksualności JEST zmiana egzystencji i przejście w męska kulturę (gender). Akt woli jest tu najistotniejszym kryterium – skoro „Komornicka” stwierdził, że jest mężczyzną (ba! że jest nim od zawsze), był nim. Wyrwanie zębów ma charakter korygowania płci fizycznej (w owym czasie Włast nie mógł dokonać nic więcej, ponieważ hormonoterapia i zabiegi chirurgiczne nie były jeszcze znane!), natomiast spalenie kobiecych sukni jest symbolicznym rozstaniem się ze starą tożsamością. Typowa transpłciowa historia – tyle że sprzed ponad stu lat.

„Zmiana płci” – pułapka myślowa

Janion, która o transseksualności czytała, ale jej nie pojęła, wpada tutaj w typową pułapkę myślową: wydaje jej się, że istnieje coś takiego, jak zmiana płci, która zachodzi w wyniku operacji chirurgicznej. Wiesza ją w próżni, zamiast wpleść w życiorys człowieka (dlatego „korekta” to lepsze słowo, dalekie od wszelkich „przemian” i bycia inną osobą).

W rzeczywistości Piotr Włast płci nie zmienił – był od zawsze Piotrem Włastem, który po prostu „zwlekł z siebie” Marię i nadał imię prawdziwemu sobie – a operacja chirurgiczna, gdyby miał możliwość poddania się jej i podjąłby taką decyzję, po prostu dostosowała by jego ciało.

Piotr Włast

Piotr Włast. Portret Lecha Robakiewicza

Transfobia Marii Janion

Podobnie jak wiele innych tekstów feministyczno-literaturoznawczych, wypowiedzi Janion są po prostu transfobiczne – tym bowiem słowem określa się zauważanie czyjejś transpłciowości bez uszanowania tożsamości płciowej danej osoby. Na pierwszy rzut oka określenie wydaje się wyjątkowo nietrafne (czemu fobia?), jednakże Janion i inni autorzy tekstów poświęconych Włastowi wydają się po prostu obawiać myśli, że „Komornicka” był transseksualistą, mężczyzną.

Przeintelektualizowują temat, traktując męską tożsamość Własta jako wytwór psychozy / efekt nierównego traktowania kobiet / alter ego / kreację literacką / pseudonim artystyczny, zamiast po prostu zaakceptować transpłciowość twórcy i (na przykład) z tej perspektywy zacząć analizować jego życie i twórczość. Co w kontekście badań historyczno-literackich wydaje mi się nieco słuszniejsze niż zabawa w „diagnostę” bez wcześniejszego przygotowania.

Dla (nad)interpretujących

Analizując życie i twórczość Piotra Własta alias „Marii Komornickiej” warto pamiętać, że jego przemyślenia zostały ukształtowane przez epokę, w której żył. Choć miał dość odwagi, by podjąć próbę życia jako mężczyzna i był w swoich decyzjach niezwykle konsekwentny, nie mógł nigdy usłyszeć o transseksualności, natomiast wielokrotnie stykał się z problemem emancypacji kobiet.

Takie doświadczenia musiały mieć na niego silny wpływ i być może skierowały jego rozważania w kierunku, który nie jest charakterystyczny dla współczesnych transmężczyzn, świadomych tego, że nie są osamotnieni w swoich przeżyciach oraz że płeć można skorygować.

Niezależnie od treści swoich wypowiedzi – Piotr Włast przez znaczną część swojego świadomego życia pisał w rodzaju męskim, co należy uszanować. Był też absolutnie pewien, że doczeka się

rehabilitacji, która niejednego spiorunuje, a nawet bardzo wielu niezłych ludzi okryje płomieniami wstydu lub bladością niepowetowanego żalu.

Na razie ta rehabilitacja nie nastąpiła: choć od tamtej wypowiedzi minęły już sto trzy lata, Piotr Włast nadal funkcjonuje w historii literatury pod kobiecym pseudonimem.

Najwyższa pora to zmienić.

—–

Jeżeli temat Cię zainteresował, bardzo ciekawą pracę o transpłciowości Piotra Własta napisał Wiktor Dynarski: Analiza wybranych badań nad płciowością Piotra Własta z perspektywy transgender studies. Odnosi się w niej krytycznie do tego, co o Piotrze Właście napisali do tej pory m.in. Maria Janion, Edward Boniecki i Izabela Filipiak.

Zobacz również mój drugi artykuł na temat Piotra Własta na homiki.pl