Nagrodzona w pełni zasłużonym Pulitzerem za 2002 rok powieść obyczajowo-historyczna, poruszająca wątek interseksualności.

Middlesex nie jest powieścią, którą czyta się z zapartym tchem, przewracając w pośpiechu strony, żeby dowiedzieć się, co było dalej. To fantastyczny literacki deser, którym należy się powoli delektować, barwna epopeja XX wieku.

Narratorem tej długiej, snującej się miękko opowieści jest Cal Stephanides – czterdziestoletni człowiek, który opowiada historię swojej rodziny i własną.

Historia miłości zakazanej

Dyskusja z motywem Amerykańskiego Snu, uprzedzenia rasowe, tożsamość narodowa i płciowa, aluzje do mitologii greckiej, dyskurs „natura czy wychowanie”, osiem dekad, mnogość wątków, aż w końcu: jedno niezwykle trudne dojrzewanie…

Zaczęło się w roku 1922, w greckiej wiosce, gdy rodzeństwo Desdemona i Lefty zakochali się w sobie. Zmuszeni do emigracji z powodu wojny turecko-greckiej wsiadają na statek, który zawozi ich do Stanów Zjednoczonych. W Ameryce mogą zacząć nowe życie – jako ludzie, którzy poznali i pokochali się podczas długiej podróży. Jedyną osobą, która zna ich sekret, jest ich wspólna kuzynka, Lina Zizmo – żyjąca w szafie lesbijka.

Czytelnik dowiaduje się, jak grecka rodzina układa sobie życie w  Detroit – od czasów prohibicji, poprzez bunty na tle rasowym w 1967 roku, aż po lata siedemdziesiąte i wreszcie – współczesność.

Recesywną mutację opiewaj, bogini!

Następstwem związku Desdemony i Lefty’ego – oraz związku ich syna z córką Liny Zizmo – jest ujawnienie się starej, recesywnej mutacji genetycznej na piątym chromosomie.

Calliope, wnuczka Desdemony i Lefty’ego, rodzi się jako osoba interseksualna. Wszyscy, nie wyłączając jej samej, sądzą, że Callie jest dziewczynką – po części winę za to ponosi sędziwy i niezbyt uważny lekarz, który odbierał poród. Callie jest zatem wychowywana jak dziewczynka.

Jednak gdy nachodzi okres dojrzewania, Callie nie dostaje upragnionej miesiączki. Jej ciało zmienia się, ale nie tak, jakby się tego spodziewała. Zakochuje się też w koleżance z klasy. Gdy trafia do szpitala wskutek nieszczęśliwego wypadku, lekarz odkrywa, że dziewczynka jest w rzeczywistości interseksualna: ma genotyp XY, jej dojrzewaniem steruje testosteron. Jeżeli lekarze nie zainterweniują – wyrośnie na mężczyznę.middlesex

Socjalizowana do żeńskiej roli płciowej i desperacko ukrywająca przed lekarzem pewne niedziewczęce fakty, Calliope zostaje zdiagnozowana jako osoba o żeńskiej tożsamości płciowej. Wie tylko tyle, że ma zaburzenia hormonalne, aczkolwiek czuje, że coś jest nie tak. Gdy w poruszającej, do bólu autentycznej, lodowato-szyderczej scenie odkrywa pełną prawdę o sobie, postawiona przed faktem operacji korekty płci – tak, aby móc wyrosnąć na kobietę – ucieka w świat, już jako Cal. Nie ma jeszcze szesnastu lat.

…jak wada wymowy w dzieciństwie

Prawie trzydzieści lat później widzimy Cala, który żyje już jako mężczyzna. Jego doświadczenia są bardzo bliskie tym, jakie stają się udziałem wielu transmężczyzn, aczkolwiek oczywiście ma inną gospodarkę hormonalną i wszystkie drugorzędne cechy płciowe przyszły mu naturalnie.

Cal opowiada ze szczegółami o swoim życiu – o dystansie wobec świata, pracy, dzięki której nigdzie nie zagrzewa dłużej miejsca, o niezdejmowaniu przy kobiecie obszernych bokserek, o nadrabianiu nie-dość-męskich kompleksów poprzez noszenie dwurzędowych garniturów i paleniu cygar. Przyznaje, że choć jest mężczyzną, nigdy nie czuł się szczególnie źle jako Calliope, która czasami nadal do niego wraca, jak wada wymowy – przejawia się w nagle dziewczęcym chodzie, w sprawdzaniu paznokci, w odrzucaniu włosów – i znów znika.

Choć Cal mówi o Callie w trzeciej osobie, co wygląda jakby traktował ją jako odrębną od siebie istotę, styl przemyśleń i wypowiedzi Cala i Calliope są identyczne. Cal okazuje też dziewczynce dużo zrozumienia i sympatii.

Parę słów o Jeffreyu Eugenidesie

Historia Cal/liope jest w pewnym stopniu autobiograficzna: Jeffrey Eugenides również jest pochodzenia greckiego i opowiadając o asymilacji greckiej rodziny w Stanach Zjednoczonych, odnosił się do swoich doświadczeń. Podobnie jak Cal, urodził się w 1960 roku w Detroit, dojrzewał więc w tych samych czasach i okolicznościach. Użyczył nawet Calowi swojego wyglądu. Wprowadzenie do powieści tylu znanych mu z autopsji wątków umożliwiło mu poradzenie sobie z najtrudniejszym zadaniem: urealnieniem historii interseksualnego mężczyzny.

Eugenides nie jest bowiem interseksualny – to pisarz, który wsławił się powieścią Samobójczynie (The Virgin Suicides) opublikowaną w 1993 roku i zekranizowaną niedługo później. Pomysł na Middlesex przyszedł do niego, kiedy przeczytał tłumaczenie pamiętników Herkuline Barbin, dziewiętnastowiecznej osoby interseksualnej z Francji. Eugenides był nieusatysfakcjonowany tym, w jaki sposób dyskutuje się o interseksualnych genitaliach i emocjach, więc napisał własną historię, przekazującą to, czego zabrakło mu w historii Herkuline.

Jego Middlesex doczekało się licznych pochwał ze strony zarówno środowisk medycznych, jak i LGBTI, aczkolwiek część osób interseksualnych bardzo negatywnie odniosła się do budowania analogii pomiędzy incestem i interseksualnością.

To, co mnie w powieści spodobało się najbardziej, to głęboki wgląd w doświadczenia Cala związane z przejściem społecznym z jednej płci do drugiej oraz dość obszerne i w inteligentny sposób krytyczne przedstawienie zmedykalizowanego podejścia do osób interseksualnych. Jakże znajome, jedno i drugie.

Middlesex wydało w Polsce Wydawnictwo Sonia Draga w latach 2003 i 2008. Książki należy szukać w antykwariatach i na Allegro.