Na początek: o co chodzi? Otóż – osoby transseksualne (uwzględniając TG) często wychodzą z założenia, że nie będą się outować (lub po wyoutowaniu nie będą się domagały respektowania ich tożsamości płciowej), ponieważ wyglądają nieprzekonująco. Ze zrozumiałych powodów tekst będzie bazował na przykładzie K/M, ale wydaje mi się, że problem i rozwiązanie są dość uniwersalne.

Skąd się biorą problemy?

Jak on może zobaczyć we mnie mężczyznę? Przecież nie przeszedłem mutacji, mam za długie włosy, do pracy nadal muszę ubierać się jak kobieta… Nie mogę oczekiwać, żeby się przestawił, przyzwyczaił, zaakceptował – myśli sobie trans-greenhorn, zieloniutki jak szczypiorek na wiosnę. Wyoutował się tydzień temu, kolega powiedział „aha” i… nic się nie zmieniło.

Ponieważ nasz trans jest zieloniutki, pogarsza własną sytuację, zachowując zgodnie z płcią biologiczną. No bo skoro go nie zaakceptują, to nadal będzie mówił w złym rodzaju, używał złego imienia i na nie reagował. Trudno. Taki lajf. Kiedyś sobie odbije. Oby.

Zieloniutki trans często nie umie jeszcze wyczuć, że już MOŻE, a nawet POWINIEN zachowywać się zgodnie ze swoją tożsamością. I chce tego, i boi się, i nie wie co inni pomyślą… W efekcie nawet na spotkania dla transów przychodzi jako dziewczyna i pisze o sobie w rodzaju żeńskim na forum Trans-Fuzji czy innym.

Transi – część osób trans – wewnątrz środowiska wręcz wciska takiego greenhorna we „właściwy” gender. Trochę opresyjnie, głównie pomocnie. Konsekwentnie używają nowego rodzaju. Dopytują o imię. Narzucają role płciowe. Czasami trochę za bardzo, przycinając osobę do stereotypu mężczyzny (czy kobiety, jeśli M/K), ale przeważnie jednak dają wsparcie. No ale to są transi. Transi najczęściej widzą właściwą płeć. Cis najczęściej wymagają nieco innego podejścia: pokazania im właściwej płci.

Co często myśli cis?

Cis przeważnie nie ma pojęcia (równie zielonego), co zrobić z takim transem i – o ile nie ma wyrobionego poglądu – dostosowuje się do komunikatów, które otrzymuje. Zapamiętaj, bo to ważne. Cis bardzo często dostosowuje się do transa.

Trans-greenhorn wysyła przeważnie taki komunikat: „Jestem dziewczyną, która czuje się facetem. Kiedyś zmienię płeć, ale na razie zachowuję się jak chłopczyca”.  Dostaje w zamian: rodzaj żeński, stare imię, przepuszczanie w drzwiach. Wkurza się, no ale to cis. Reprezentant większości, z tego nietolerancyjnego kraju na wschód od Europy. To trans ma problem, to on nie wygląda dobrze, to on nie zasługuje na lepsze traktowanie, to on przeprasza za kłopot…

Oczywiście w konsekwencji to on nie ma passingu. Jeszcze kilka takich scen i depresja gotowa. Szczególnie że takie sceny najczęściej mają miejsce w ważnych środowiskach – w domu, w pracy, w szkole lub na uczelni, wśród przyjaciół…

Cis często uważa, że wszystko jest w porządku. Akceptuje, że jego koleżanka Marysia chce być Jankiem. Nadal lubi Marysię i uważa, że świetnie mu się z nią gada. O transseksualności wie, że kiedyś tam przechodzi się jakąś operację zmiany płci. Widać Marysia kiedyś ją przejdzie i zostanie Jankiem.

Czemu oni tego nie rozumieją…?

Czasami trans próbuje załatwić sobie passing aluzjami. Na przykład ścina włosy krócej… ale tylko odrobinę krócej, żeby nikt nie zauważył różnicy. Albo zaczyna nosić binder pod męską koszulą (tylko że mało kto gapił mu się wcześniej na cycki). Zmienia dane na portalach społecznościowych – Facebook, nk, Goldenline, LinkedIn – i liczy, że ludzie się domyślą, jak mają od tej pory traktować biednego greenhorna. Problem w tym, że większość ludzi się nie domyśla. Czemu? Nadal dostają sprzeczne komunikaty.

Mogą pomyśleć, że to żart lub zakład. Mogą pomyśleć, że chyba coś jest na rzeczy, ale z drugiej strony ten Janek z Goldenline nadal zachowuje się jak Marysia-chłopczyca, którą znali, więc może jednak nie? Może to plotka, że Marysia zmienia płeć? Mogą wreszcie czekać, aż Marysia przyjdzie do nich i powie, że od dzisiaj jest Jankiem, a wtedy oni zaczną się przestawiać. Mogą wreszcie nie wiedzieć, jak się zachować, łypać na transa i się dostosowywać… do Marysi.

Znałem kilka dziewczyn cis, które używały męsko brzmiących nicków lub męskich imion. W środowisku cis nikogo to nie raziło, nie dawało do myślenia. W środowisku T bardzo często zakładano, że mówię o transmężczyźnie. O czym to świadczy?

Cis myślą INACZEJ. Przeważnie mało: mają swoje sprawy na głowach. Daj im gotowca, a większość z nich go kupi i na nim poprzestanie. Każ im zgadywać, interpretować, chodzić za Tobą i zabiegać o Twoje „tak, traktuj mnie jak mężczyznę” – i będziesz się wkurzać, że Cię nie rozumieją, nie akceptują, nie wiedzą. Skąd mają wiedzieć, że nie wiedzą…? Przecież to na Ciebie się oglądają, a Ty uczysz ich, że to, jak TERAZ Cię traktują, jest w porządku.

Metoda na reżysera

Co możesz zrobić inaczej? Możesz podjąć decyzję i zakomunikować światu: JESTEM MĘŻCZYZNĄ. Jasno. Konsekwentnie. Nie przepuszczaj mnie w drzwiach. Mów mi Janek, bo w pokoju nie ma żadnej Marysi. Przyzwyczaj się, że korzystam z męskiej toalety. Itd.

Kiedy komunikujesz światu: „Jestem mężczyzną, który…”, świat to przyjmuje z wdzięcznością, bo podajesz mu na tacy rozwiązanie: mają cię traktować jak mężczyznę. To, że masz wysoki głos, gładką skórę twarzy czy K w dokumentach, przestaje być takie istotne. Nie zamienia Cię w chłopczycę. No, chyba że ktoś się uprze – zakapiory się zdarzają. Przeważnie można ich wykasować ze swojej rzeczywistości. Lub zmienić rzeczywistość, jeśli stężenie zakapiorów w otoczeniu jest za duże.

Reżyseruj swoje życie: przydziel sobie taką rolę, jaką od zawsze chciałeś mieć i przekonaj innych, że to jedyna możliwa wersja rzeczywistości. Jeśli będą mieć wątpliwości, odpowiadaj spokojnie – pamiętaj, to Ty wiesz kim jesteś. I, przede wszstkim, bądź spójny ze sobą!

Ale ja nadal nie czuję się pewnie…!

Dobrze pamiętać, że najczęściej to Ty masz najwięcej wątpliwości. To Ty masz świadomość, że nosisz binder czy pakera. To Ty pamiętasz lata życia jako dziewczyna. To Ty masz zakodowane, że przed Tobą jeszcze ten i tamten etap. To Ty uważasz, że każdy gapi się na Twoje małe dłonie, brak jabłka Adama czy wcięcie w talii i widzi dziewczynę. Jeśli jednak będziesz przekonujący, ludzie mogą uwierzyć w Ciebie bardziej niż Ty sam!

 

W ramach ilustracji:

Kiedyś – na 11 miesięcy przed hormonami – kilkakrotnie nocowałem u kolegi, który poznał mnie już jako mężczyznę. Miałem ogromne opory przed rozbieraniem się, zakradałem się do łóżka po ciemku, spałem w dżinsach, T-shircie i bandażach (!). MASAKRA. W końcu moje dziwne zachowanie zaczęło go wkurzać, bo po cholerę przy nim się tak wygłupiam i śpię w jego pościeli w ubraniu? Zbuntował się, sterroryzował i… nadal nie widział problemu. Sądząc z moich – znacznie późniejszych – doświadczeń z partnerami, mógłbym zapewne godzinami paradować przed nim nago, a on może po jakimś czasie złapałby się na myśli, że „o, ten chłopak ma cycki”.

Jeżeli będziesz konsekwentny, ludzie zapamiętają Cię jako mężczyznę w kobiecym ciele lub… zapomną o ciele. Albo będą na nie patrzyli i widzieli mężczyznę. Przetestowałem.

Z powyższej historyjki (najbardziej obrazowej z wielu) wynika jeszcze jedno: cis są OK, tylko trzeba umieć do nich dotrzeć. Zamykanie się w trans-getcie nie ma zatem sensu.

Warto również mieć świadomość, że otoczenie nie wyrecytuje Ci w nocy o północy etapów korekty płci w Polsce. To, że Ty wiesz, że jesteś na etapie diagnozy / rozpocząłeś terapię hormonalną / złożyłeś papiery do sądu, nie oznacza, że otoczenie to wie. Więcej, otoczenia często to nie interesuje. Niektórym moim znajomym ze studiów musiałem kilkakrotnie przypominać, że mam niezmienione dokumenty, bo przecież nadal nie dostałem hormonów. Oni często myśleli, że jestem już po wszystkim…passing

Budujemy szklany sufit

Zabawne, że kiedy teraz opowiadam transom o tej metodzie, dopowiadają fakty, o których nie miałem pojęcia. Słyszałem, że wyglądałem zupełnie jak facet. Nie wyglądałem, bo spośród osób, które mnie nie znały, 7 na 10 mówiło na „pani”, a reszta zakładała, że jestem nieletni. Podobno krąży plotka, że miałem hormony na lewo. Nie miałem. M/K zawsze dopowiedzą, że jestem K/M i u nas jest inaczej. Możliwe, że rzeczywiście masz trudniej, ale między „trudniej” a „niemożliwe” jest duża różnica – wykorzystaj ją.

Transi – jak społeczeństwo, którego są częścią – kochają mówić „nie możesz”. Nie możesz mieć akceptacji przed hormonami. Nie możesz się podobać gejom przed trójką (a już na pewno nie przed jedynką). Nie możesz dostać pracy na starych dokumentach. Nie możesz czuć się bezpiecznie na ulicy. Nie możesz zachować starych przyjaciół. Nie możesz oczekiwać szacunku. Nie możesz, nie możesz, nie możesz…!

Na podstawie własnych doświadczeń mogę odpowiedzieć: brednie! Może i nie zmienisz całej polskiej rzeczywistości (chociaż nawet Ania Grodzka zaczynała tranzycję od „nigdy mi się nie uda…”, pamiętam to!), ale własną mentalność na pewno potrafisz. A kiedy już zaczniesz inaczej myśleć o rzeczywistości, otworzą się przed Tobą nowe możliwości.

Od czego zacząć?

Zmień definicję passingu. Powszechna mówi, że masz passing, jeśli obcy ludzie spontanicznie mówią do Ciebie na „pan”. Moja osobista – masz passing, kiedy żyjesz jako Ty. To oznacza, że passing można sobie wypracować poprzez systematyczne kreowanie własnej rzeczywistości w taki sposób, jaki człowiekowi najbardziej odpowiada. Możesz wręcz wymusić passing na otoczeniu. Dyskretnie, stanowczo i skutecznie.

Najprostsza metoda?

– Proszę pani, czy…

– Pana.

– Och, przepraszam! Proszę pana, czy…

Możesz uważać, że to dołujące, bo znowu wyglądasz dla kogoś jak kobieta, zagryźć zęby i biernie czekać aż testosteron zacznie działać. Większość znanych mi transów tak właśnie reaguje.

Ale możesz też się zirytować (tego nie przeskoczyłem, może Tobie się uda?), wyciszyć emocję, poprawić człowieka  – należy Ci się! – i być dla niego mężczyzną. Wybór, jak zawsze, należy do Ciebie.

*

PS. Tekst był pisany o transmężczyznach, ale jeśli jesteś transkobietą – zwłaszcza z kiepskimi warunkami wyjściowymi – myślę, że tym bardziej z niego skorzystasz. Tym bardziej, że jedną z moich inspiracji było czyjeś stwierdzenie „X zaczęła korektę w wieku 40 lat, nie miała szansy na passing”. Zmiana definicji to dobro!

PS2. Jeżeli interesuje Cię, jak ja uzyskałem passing na dłuuugo przed hormonami, przeczytaj mój pamiętnik.