Była (jest) sobie taka rozmowa w radiu zatytułowana Czy inna narracja na temat osób transpłciowych jest możliwa? z 6 marca 2016. Temat leży mi na sercu i wątrobie od wysłuchania tej audycji…

W ramach TL;DR uważam, że audycja jest szkodliwa i nie podoba mi się podejście/zachowanie pań, ani dobór gości. Na zarzuty będę odpowiadać tylko jeśli przeczytacie całość. ;) Pisane, w miarę możliwości, według toczącej się rozmowy.

Narracja

Załóżmy, że nic nie wiesz o osobach transpłciowych i o tym, jaka jest narracja względem nich. Jaka obecnie jest narracja? Tego się nie dowiesz… chyba, że przeanalizujesz wszystkie wypowiedzi, czytając między wierszami. Jak miałaby wyglądać ta inna narracja? Tego też się nie dowiesz. Czy to możliwe, by coś się zmieniło? Nie wiadomo. Tytuł w ogóle nie przystaje do audycji.

Goście

Zgodnie z zasadą „nic o nas bez nas” w ramach audycji dotyczącej osób transpłciowych wypowiadają się… osoby cispłciowe. Czy tylko mi się przypomniał ten mem Marty Frej?

Mem_Marta_Frej_dla_EkspertkiORG

Goścmi Katarzyny Szustow są: Lalka Podobińska z Trans-Fuzji i Yga Kostrzewa, rzeczniczka Lambdy. Tak, wypowiada się Lalka, którą lubię jako człowieka i cenię za to co robiła przez lata i nadal robi… ale jednak osoba cispłciowa.

Wychodzi z tego, że cisy rozmawiają ponad naszymi głowami o tym, co z nami zrobić i jak nas przedstawiać. Niefajne. Nie, nie ma znaczenia, że sojusznicy.

Ofiary

Pierwsze pytanie prowadzącej brzmiało: czy goście personalnie czują się ofiarami. Chcę tu podkreślić, że w psychologii/psychoterapii odchodzi się od stwierdzeń typu „ofiara przemocy domowej” jako stygmatyzujących i używa się „osoba doznająca przemocy”. Poza tym fakt, że ktoś jest atakowany, nie znaczy automatycznie, że jest ofiarą, nawet jeśli potocznie będzie „ofiarą nagonki”.

Yga Kostrzewa czuje się częściowo ofiarą jako kobieta, lesbijka, osoba LGBT, ale personalnie raczej nie, ze względu na osobowość i wypracowaną sobie pozycję. Przy okazji Yga wprowadziła tu  ważny termin „nowoczesnej homofobii”, który później poniekąd zapożyczę.

Lalka ofiarą się nie czuję, bo jest cis i hetero. Lalka sama powiedziała, że właśnie „wyoutowała się”. Poczułem się jakby to było spłycanie tego co my, osoby LGBT, przeżywamy, ujawniając się. Pamiętam, że od lat w stronę Lalki są kierowane teksty o podłożu transfobicznym, i nie neguję tego. Nie wiem, co czuje Lalka słysząc to, ale też mimo wszystko Lalka z pierwszej ręki nie wie, co czuje osoba LGBT, słysząc ataki dotyczące własnej tożsamości. Lalka wie, że osoby transpłciowe czują się ofiarami. Lalka wie, że te osoby są ofiarami. Lalka działa w fundacji, która wspiera osoby transpłciowe, czyli siłą rzeczy trafiają tam osoby, które raczej sobie z czymś nie radzą. Ale nie wszyscy czują się ofiarami. Ja nie czuję się ofiarą jako osoba LGBT, transpłciowa, mimo że korzystam z usług Trans-Fuzji. Nie, Lalka, nie identyfikujesz się i nie wspierasz empatycznie osób LGBT, co wychodzi w dalszej cześci wywiadu wyraźnie. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że identyfikuję się z uchodźczyniami, których temat znam z własnych wolontarystycznych doświadczeń. Ale to nie zmienia faktu, że nie jestem ani kobietą, ani uchodźcą i mogę tylko domniemywać co one przeżywają.

Kolejną kwestią jest fakt, że prowadząca tłumaczy „cispłciowy” jako „normalny”. Serio, czy my musimy słuchać terminów wartościujących ze strony sojuszników – nawet wziętych w cudzysłowy?

Nowoczesny hejt…

Przy okazji tematu ataków na organizacje zajmujące się kwestiami LGBT pojawiły się komentarze na temat uczestników Marszu Niepodległości, po którym kiedyś została zaatakowana Lambda. Słowa i zachowanie pań były skandaliczne! Zaczęło się podważanie inteligencji i wiedzy osób biorących udział w marszu (czy oni w ogóle wiedzą, kiedy odzyskaliśmy niepodległość) ze strony prowadzącej program oraz rzeczniczki Lambdy. Tak, rzeczniczka organizacji równościowej wypowiada się skandalicznie o osobach, z którymi jej nie po drodze. Nie ostatni raz w tej audycji. Ja sobie nie życzę takich tekstów od osób, które są kojarzone jako pewna „reprezentacja środowiska” i które działają na moją rzecz czy w moim imieniu.

W homofobię PiS

Ofiarą nowoczesnego hejtu działaczy LGBT stała się też pani poseł Pawłowicz. Nie, Yga, nie słucha się fajnie tego, jak parę razy żonglujesz określeniem poseł/posłanka Pawłowicz. Jako rzeczniczka organizacji LGBT, świadczącej usługi także osobom transpłciowym, powinnaś wiedzieć doskonale i stosować, że należy uszanować prośbę osoby do samostanowienia jak się będzie o niej mówić. Z racji, że „poseł Pawłowicz nie wykazuje empatii” rzeczniczka Lambdy nie dziwi się (i powtarza na wizji), że jakieś tam nieokreślone osoby uważają, że poseł ma problemy psychiczne czy – bardziej adekwatnie według rzeczniczki – zaburzenia. Dobrze, że nie pociągnęła tego grząskiego tematu, ale fakt, że w ogóle o tym wspomniała jest na pograniczu chamstwa i braku empatii. To nie jest zachowanie, które powinno charakteryzować działaczy organizacji LGBT. Ani porządne osoby. Niech rzeczniczka zastanowi się nad tym co robi i jak to wpływa na inne osoby. Ryba psuje się od głowy, co? Ale nie, to tylko problem jak posłowie coś mówią nie teges, co dotyczy „swojej” grupy.

Prowadząca stwierdziła, że osoby podchwytujące retorykę PiS mają niższą inteligencję. Brawo, spłycacie temat! Inteligentne, wykształcone osoby też powielają tę retorykę i robienie z nich głupków nic nie da, poza nastawianiem ludzi przeciwko nim i kolejną wojenką.

Reprezentanci

Zadziwiające, że Yga nie widzi, że jako „osoba z pozycją i występująca w mediach” też reprezentuje środowisko LGBT, tak samo jak Krystian Legierski mówiący o głosowaniu w wyborach na Andrzeja Dudę. Gdzie jest ta autorefleksja o tym, jak mówi w mediach na różne tematy i jakie świadectwo wystawia osobom, w których imieniu działa? Poglądy polityczne można mieć różne, ale hejtowanie osób z „innych obozów”, jak czyni to w tej audycji, to już grubszy kaliber. Yga, to jest właśnie mój „telefon” do ciebie i mówię Ci „hej, co to w ogóle jest?”. Czemu w przypadku innych osób to są wysoki i prowokowanie, a w Twoim przypadku nie? Skoro „każda forma przemocy, nawet rzucanie głupiego jajka (we własny plakat) jest niewłaściwa” to dlaczego ty też stosujesz przemoc? Odpowiesz?

Jako osoba LGBT nie zgadzam się z Lalką w kwestii „nieistnienia środowiska osób LGBT” (tylko, jak Lalka to określiła, „istnienia społeczności”). Poglądy różnych osób na ten temat mogą się różnić w zależności od rozumienia tych terminów, więc nie jest to najważniejsze.

Prowadząca bardzo ładnie podsumowała, że osoby mające dostęp do mediów powinny bardzo uważać na język. Tylko dlaczego żadna z trzech pań tego nie robi? Ani prowadząca, ani goście z organizacji równościowych? Dlaczego?!

Konkurs literacki

Mam mieszane uczucia co do konkursu dla osób transpłciowych Trans-Fuzji i Tolerado. Tak, uważam to za potrzebne i cieszę się, że znowu, po latach, będzie antologia (poza Namaluj mi wiatr), wezmę w tym udział, bo chcę by mój głos też miał szansę być usłyszany, ale nie podoba mi się regulamin i skład sędziowski. Ale, czas na konkrety.

Lalka stwierdziła, że osoby transpłciowe w pewnym momencie przestają być transpłciowe. Fakt, że przejdę korektę, nie sprawi nagle, że będę cisem a przestanę być transem. A gdzie cała moja historia przed korektą? Przecież to część mnie, nie chcę się wypierać czy udawać, że to nie miało miejsca. Wcale nie chcę mówić w przyszłości, że jestem „mężczyzną z transpłciową przeszłością”. Byłem, jestem i będę transfacetem i proszę mi tego nie odbierać w imię dziwnie pojętej opieki. Chcę mówić o sobie tak jak siebie odbieram, i nie interesuje mnie zdanie sojuszników. Jeśli któraś osoba transpłciowa chce się określać inaczej – droga wolna. Tak przy okazji, czytałem różne artykuły anglojęzyczne dotyczące określeń różnych grup, np. dlaczego ktoś woli być „disabled person” nie „a person with disability” czy „autistic person” zamiast „a person with autism”. Podoba mi się głos Jima Sinclaira w tej kwestii. Wystarczyłby ten cytat Nobody objects to using adjectives to refer to characteristics of a person that are considered positive or neutral (tłum. Nikt nie sprzeciwia się używaniu przymiotników do określenia pozytywnych lub neutralnych cech jakiejś osoby), ale warto przeczytać całość.

Cieszę się, że możemy się wyżyć literacko i opowiedzieć o swoich doświadczeniach, problemach czy radościach. Niestety nie podoba mi się znowu narracja Lalki mówiącej o tym „ile radości przynosi, kiedy człowiek może być już w końcu sobą”. Ja cały czas jestem sobą, nieważne czy się miotałem, próbując przypiąć sobie łatkę, czy mnie wbrew mej woli wrzucano do jakichś łatek, czy w końcu gdy znalazłem spokój i uporządkowałem swoje myśli. Jestem sobą cały czas, i zawsze byłem. Jestem sobą niezależnie od tego, na którym etapie tranzycji (dopiero zacząłem). To z czym mam problem, to to, że niektóre cisy jak i  transi mają problem z zaakceptowaniem mnie takiego, jakim jestem. Ale to nie zmienia faktu, że nadal jestem sobą. I nie chodzi tu tylko o mnie.

„Mamy nadzieję, że osoby transpłciowe już mają w szufladach swoje prace” (…) i widać (skoro w ciągu paru dni spłynęło trochę poezji), że „gdzieś tam w szufladach leża prace niepublikowane”. No nie, to o niczym nie świadczy. Napisanie poezji nie jest wielkim wyczynem. Jestem w stanie napisać w piętnaście minut, potem tylko doszlifować. Albo stworzyć w tym samym czasie kilka haiku. Ale jeśli coś dłuższego ma być naprawdę dobre, wyrazić jasno moje uczucia na jakiś ważny dla mnie temat, to musi to potrwać. A potem odleżeć. I zostać sprawdzone parę razy. A miesiąc to mało czasu.

Jury będzie oceniać nadesłaną twórczość (opowiadanie i/lub wiersze) pod kątem wiarygodności z transpłciowej perspektywy. Nie miałbym nic przeciw temu, gdyby nie to, że będą oceniać sojusznicy, cispłciowe osoby LGBT i jedna transka (facetów transów brak, jest tylko 1 facet cis w jury). To kpina. Jako biseksualny trans wiem dokładnie, czym różni się dochodzenie do odkrycia swojej tożsamości w jednym i w drugim przypadku. Bycie transfacetem (aka k/mem) też dołożyło swoich kamyczków. I nie uważam, żeby sojusznicy czy osoby LGB byli wiarygodni jako osoby weryfikujące „prawdziwość odczuć”. Doświadczenia osób transpłciowych mogą ale nie muszą być podobne. W teorii istnieje prawdopodobieństwo, że moje przeżycia zostaną uznane jako niewiarygodne, mimo że jestem osobą transpłciową. Tym bardziej, jeżeli oceniającym będzie się wydawało, że nie przystaję do narracji „true ts” czy co im się tam uwidzi. A przecież osoby transpłciowe to nie są tylko osoby transseksualne.

Jak ma wyglądać afirmatywna narracja osób transpłciowych (patrz tytuł), skoro ma być to filtrowane przez odbiór osób cispłciowych? Gdzie jest ten nasz głos?

Zmiana pokoleniowa

Nie podzielam zdania Ygi, że młodzi są lepiej nastawieni do osób LGBT. Jest jakaś zmiana w stosunku do osób LGB, choć raczej LG (jako B sporo się też nasłuchałem dyskryminujących tekstów na temat osób bi, także ze strony lesbijek i gejów), ale niekoniecznie do osób transpłciowych. Ktoś może być ok w stosunku do osób LGB, a nadal dyskryminować osoby T. Ja to wychwycę, bo mnie to dotyczy.

Poseł Pawłowicz raz jeszcze

Pod koniec audycji prowadząca zaprezentowała nowoczesny hejt. Krystynę Pawłowicz nazwała „posłem Pawłowiczem” (sic!). Gości to jedynie rozbawiło. Brakuje mi słów na wyrażenie tego, jak bardzo jest to skandaliczne zachowanie. Nie wiem na kogo jestem bardziej oburzony, czy na prowadzącą, która powiedziała coś takiego, czy na to, że żadna z osób z organizacji LGBT, równościowych, bla bla bla, nie zareagowała na to oburzeniem. Yga już wcześniej się „myliła”, ale tutaj zdecydowanie oczekiwałem od Lalki, żeby interweniowała. Gdyby rzeczywiście identyfikowała się i empatyzowała z osobami transpłciowymi, powinna była zareagować oburzeniem. Nie może być tak, że sojusznicy (albo i transi) podnoszą krzyk, gdy misgenderuje się „naszych” – czyli tych, których lubimy – a po tych, których nie lubimy, jeździ się do woli i misgenderuje. Nikogo nie wolno tak traktować. Mimo, że nie lubię Krystyny Pawłowicz – nie podoba mi się co ona mówi i jak generuje niechęć do innych osób – to nie życzę sobie, by ją misgenderowano i chciałbym, żeby Trans-Fuzja reagowała na to. Ja wiem, jak takie coś boli, Lalka nie. A misgendering boli mnie bardziej, gdy pochodzi od osób które powinny wiedzieć jak się inni czują, gdy tego doświadczają. Choćby widząc, jak ich przyjaciół czy znajomych traktowano, jeśli nie z pierwszej ręki.

Jaką dojrzałość prezentują sojusznicy i organizacje LGBT?

Szkolenia

Rzeczniczka Lambdy mówi o szkoleniach o różnorodności dla osób, które będą uczyły innych (nie tylko dla nauczycieli). Po wysłuchaniu tej audycji, mimo korzystania z usług Lambdy, mam pewne wątpliwości, jak te szkolenia są realizowane. Mam nadzieję, że są one na wyższym poziomie niż wypowiedzi rzeczniczki! Nawet jeśli są to dobrze prowadzone szkolenia, to mają one mniejszy zasięg niż hejtujące słowa Ygi. Obudźcie się, do cholery!

*

Czy inna narracja na temat osób transpłciowych jest możliwa? Biorąc pod uwagę tę audycję, myślę, że nie. A Ty?