Romeos (2011)  kojarzy mi się trochę z wariacją na temat „Co by było, gdyby bohaterowie Boys don’t cry byli gejami?”.

(Uwaga. Spojlery). 

W obu filmach śledzimy losy dwudziestoletniego transchłopaka, który pojawia się w nowym środowisku i szybko zakochuje – z wzajemnością – w kimś popularnym. Obaj bohaterowie próbują zrobić dobre wrażenie, dostosować się do norm grupowych i ukryć własną transpłciowość. I obaj doznają przemocy. 

Kim jest Lucas?

Lucasa poznajemy później niż Brandona. Jest już w trakcie terapii hormonalnej, przed mastektomią. W odróżnieniu od Brandona, passing przychodzi mu bez wysiłku: ma mięśnie, zarost, niski głos. Mimo to Lucas poświęca dbaniu o passing nieporównanie więcej uwagi.

„Romeos” rozpoczyna scena, w której Lucas demonstruje swój „T”. Podekscytowany informuje, że to jego 25. zastrzyk i kłuje się – przed kamerką. Systematycznie mierzy również swoje obwody, śledząc postępy. Oprócz tego Lucas ubiera się w nieskończone warstwy ubrań i przybiera dziwne pozycje, nerwowo sprawdzając w lustrze, czy aby na pewno nie widać jego piersi. Raz po raz ogląda efekty mastektomii u innych transmężczyzn, u siebie natomiast śledzi postępy w owłosieniu. To, że śmierdzi potem, obchodzi go mniej niż męski zapach.

Średnio radzi sobie w relacjach społecznych, ponieważ jego głównym celem jest ukrycie własnej transpłciowości – nie utrzymanie tych relacji. Widać to świetnie w dynamice jego kontaktów z jego przyjaciółką, Ine, która ma momentami serdecznie dość Lucasa i tęskni za „Miri”.

Lucas przez cały czas trwania filmu tkwi mniej więcej na tym samym etapie: zafiksowany na własnej tranzycji, niepewny siebie, zakompleksiony, raniący bliskich. Wieczne trans-emo. Biernie pozwala, by ludzie decydowali za niego. Ci oczywiście wchodzą mu na głowę, on zaś niekiedy ich strząsa. Największą przemianą, jaką przechodzi, jest mastektomia.

W swoich działaniach i reakcjach jest zatem bardzo autentyczny. Typowy. Poprawny. Wielu transmężczyzn, którzy nadal podchodzą emocjonalnie do tranzycji, może się z nim identyfikować. Ot, przeciętny chłopak trafiający do normalnego środowiska.

Dwa portrety przemocy

W Boys don’t cry przemoc jest czysta, namacalna i narasta aż do wstrząsającego finału. Z jednej strony podział na bohaterów dobrych i złych jest dużo bardziej jednoznaczny niż w Romeos. Z drugiej strony Brandon jasno zaznacza, na co się nie zgadza, własną postawą akcentując, co jest dla niego ważne i jak chce być traktowany.Boys Don't Cry

W Romeos granice są pozacierane. Film, będąc dużo bardziej życiowym obrazem przemocy, jakiej mogą doznawać osoby transpłciowe, może być przez nie same – i część osób cis – odbierany jako romantyczna historia z happy endem. Wstrząsający nie był dla mnie sam film, lecz właśnie jego odbiór. To wcale nie jest fajna opowieść…

Jednym z opisów Boys don’t cry jest: Prawdziwa historia o znajdowaniu odwagi do bycia sobą. Hasło Romeos brzmi: Jak możesz kogoś kochać, jeśli nie pokazujesz kim jesteś? Szacunek do siebie i pokazywanie prawdziwego „ja” jest osią przewodnią obydwu filmów, ale bohaterowie odmiennie podchodzą do tego problemu. Oraz zupełnie inaczej radzą sobie z tymi, którzy naruszają ich prawa.

Lucas jako chłopak doznający przemocy

Lucas – bierny, zakompleksiony, przerażony myślą o wyoutowaniu, pozwalający, by to inni decydowali o wszystkim – jest dobrym kandydatem na ofiarę przemocy. I rzeczywiście, doznaje jej niemal przez cały czas, rzadko kiedy natomiast się sprzeciwia.

[box type=”info”]Przemocy doświadczamy wtedy, kiedy ktoś silniejszy od nas (niekoniecznie fizycznie) intencjonalnie łamie nasze prawa, ze szkodą dla nas.[/box]

Przykłady przemocy w Romeos? Bardzo proszę:

Zbiorowe wyśmiewanie Lucasa – jako anonimowego właściciela pakera znalezionego w łazience – przez grupę imprezującej młodzieży. Ine broni Lucasa, jednak Lucas odrzuca jej wsparcie i przyłącza się do ataku (de facto na samego siebie), żeby nie wydało się, że to jego paker. Bardzo dobra scena.

Umieszczenie Lucasa w żeńskim akademiku i rozmowa z panem Boekenem. Pan Boeken ma moc przeniesienia Lucasa do męskiego akademika. W rozmowie poniża Lucasa, z obleśnym  uśmieszkiem zadaje niedyskretne pytania i protekcjonalnie „komplementuje” jego wygląd. Równocześnie w mgnieniu oka przeskakuje do profesjonalizmu w służbowej reakcji z opiekunką Lucasa, która nie wyraża zgody na takie traktowanie chłopaka. Najlepsza jest reakcja Lucasa, który jest zły na opiekunkę, że zakończyła rozmowę. To nasze TS-owe zgadzanie się na upokorzenia ze strony władz, bylebyśmy tylko dostali to, czego chcemy…

Wyoutowanie bohatera przez rodzinę przed Fabiem. Całkowite zanegowanie praw i potrzeb obchodzącego urodziny chłopaka. Lucas odpowiada przemocą, uderzając siostrę, a następnie demoluje swój pokój. Bardzo dobra, dynamiczna scena z dużym ładunkiem emocjonalnym.

Próba gwałtu, gdy po upijaniu się na smutno z kolegą Lucas ląduje z nim w łóżku. Sven ignoruje „nie, nie mogę”, więc Lucas ratuje się outem. Sven maca go, reaguje jak na ciekawostkę do zaliczenia i próbuje kontynuować. Lucas wykopuje go z łóżka, a kolega wyzywa od pizd i wychodzi. Widzimy Lucasa w miniaturze: autodestrukcja i reagowanie w ostatniej chwili. Całe szczęście, że reakcja była skuteczna.

Wyśmiewanie Lucasa przez kolegów z męskiego akademika, kiedy sprząta swój nowy pokój. Lucas nie reaguje. Jak widać, doznawana przez niego przemoc rozciąga się poza temat trans. Jego reakcje również.

Lucas, który doświadcza przemocy niemal przez cały czas – oraz często odpowiada agresją i przemocą – raczej jej nie rozpoznaje. Owszem, cierpi, mam jednak wrażenie, że obwinia o swoją sytuację niepełną tranzycję i wzdycha do mastektomii jako wybawienia. Nie widać w nim „zasługuję na inne traktowanie” czy „oni nie mają prawa tak postępować”. Brak wglądu i przerzucanie winy na własną fizyczność sprawiają, że łatwo wchodzi w przemocową relację z Fabiem.

Fabio jako chłopak stosujący przemoc

Fabio jest młodym, obłędnie przystojnym cisgejem z problemami (nie wyoutował się przed rodziną, imigrant) oraz dużą kolekcją uprzedzeń. Jest również miły i słodki – aż do kolejnego wybuchu. Nie umie poważnie porozmawiać, nie umie przeprosić za swoje zachowanie. Jego relacja z Lucasem to emocjonalny rollercoaster: raz go podrywa, raz odpycha. W pewnym momencie pod koniec filmu mówi, że nie chce go znać – za to przy następnym spotkaniu szuka z nim kontaktu i zaciąga do łóżka.

Gdy Fabio dowiaduje się, że chłopak, którego podrywał, urodził się jako dziewczyna, zostawia go i wychodzi bez słowa. Przy kolejnej okazji podchodzi do niego na imprezie i atakuje gniewnym monologiem:

Po pierwsze, nie lubię tranzystorów! Nie dotykaj mnie! Po drugie, wszyscy wiedzą? Kto wie? Ine? kto jeszcze? Sven? Chłopak Svena? Chwała Bogu. Niech to zostanie między nami. Niech nikt nie wie, że jesteś dziewczyną!  Nie chcę, żeby Sven miał na mnie takie coś. Stoi?

Fabio obraża więc i poniża chłopaka, z którym chciał wcześniej stworzyć związek. Własne zainteresowanie Lucasem postrzega jako coś wstydliwego. Jego reakcja jest skrajnie transfobiczna i jest formą przemocy emocjonalnej.

RomeosWkrótce potem obydwaj przechodzą nad tym atakiem do porządku dziennego. Normalna reakcja? Wątpię. Natomiast na pewno typowa dla Fabia, ponieważ przez cały film powiela ten sam schemat: dobrze – wybuch – dobrze – wybuch – dobrze.

Lucas czuje się zraniony, ale najwyraźniej uważa, że nie może liczyć na nic lepszego, ponieważ zgadza się na takie traktowanie. O ile w rozmowie z panem Boekenem protestuje przeciwko nazywaniu go dziewczyną, o tyle Fabia nie poprawia. Kontynuuje relację z chłopakiem i w końcu lądują w łóżku.

Widać, że Fabio zmienił postawę wobec transpłciowości Lucasa. Na pewno nie zmienił jednak swoich przemocowych zachowań. Ich toksyczna relacja, której rozwój możemy obserwować na ekranie, wróży toksyczny związek, w którym Lucas będzie miał nadal znacznie słabszą pozycję i będzie obiektem kolejnych wybuchów Fabia, przemieszanych z okresami „miodowego miesiąca”. Może to też się zmieni z czasem. W filmie tego nie widzimy.

Lucas, Brandon i różne postawy wobec przemocy

Lucas cierpi przez wyuczoną bezradność. Trafiając do zupełnie przeciętnych ludzi i nie zadzierając z prawem, nie naraża się na aż takie niebezpieczeństwa jak Brandon. Ale też nie ryzykuje, nie podbija serc wszystkich z otoczenia. Mając znacznie lepsze warunki fizyczne (rok testosteronu, ćwiczenia fizyczne), pozwala, by rządził nim strach. Umie się obronić przed Svenem, natomiast znacznie słabiej sprzeciwia się rodzinie, a Fabiowi wolno z nim prawie wszystko.

W Boys don’t cry Brandon również doświadcza przemocy. Jest fizycznie słabszy, trafia w bez porównania gorsze środowisko, ma mniej ludzi, którzy by go wspierali – żyje też w innych czasach. Jednak jego sposób reakcji jest całkiem odmienny. Brandon jest proaktywnym idealistą, który reaguje na niesprawiedliwość i potrafi narazić się dla innych. Gdy doznaje przemocy seksualnej, zgłasza gwałt odpowiednim służbom i szuka dla siebie pomocy. Uczy się kontroli nad własnym życiem, a jego partnerka go w tym aktywnie wspiera (kompletnie nie widzę Fabia w tej roli). Brandon nie umiera dlatego, że nie ma szans – mógł uciec. Umiera, bo kolejny raz podjął decyzję, że nie chce się ukrywać.

Ani Fabio, ani Sven, nie są recydywistami, nie demonstrują własnej męskości cięciami, nie trzymają broni palnej w domu. Ich reakcje na out Lucasa są słabsze niż reakcje Johna Lottera i Toma Nissena na out Brandona. Ale pozostają przemocą.

Próba gwałtu była naruszeniem fizycznych granic Lucasa. Została przez bohatera skutecznie zatrzymana. Przemoc psychiczna, stosowana przez Fabio i innych, okazała się OK. Lucas dobrowolnie idzie do łóżka z kimś, kto niewiele wcześniej potraktował go jak śmiecia i dziewczynę.

Tak w Romeos wygląda happy end. Jest gorzki. I bardzo prawdziwy.