Dobra wiadomość dla wszystkich osób, których dane z Facebooka odbiegają od tych znajdujących się w dowodzie osobistym. Facebook nareszcie zauważył, że obecne zasady, polegające na blokowaniu kont osobom podającym „fałszywe” dane, są opresyjne dla osób LGBTQ.

Zgodnie z głosami, które pojawiały się wcześniej, „prawdziwe” dane to takie, pod którymi znają nas rodzina i przyjaciele. Oznacza to, że jeśli funkcjonujemy społecznie jako Kim Lee, Karo Akabal, Artur Kapturkiewicz czy Samantha Czarna Wrona, nie musimy się już bać, że Facebook wymusi na nas zmianę danych na te widniejące w dowodzie osobistym. Tak przynajmniej twierdzi Alex Schultz, wiceprezes ds. rozwoju Facebooka.

Oczywiście nadal będzie można zgłaszać podejrzane konta, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się spamu, eliminować agresorów, oszustów itp. Zgłaszający będą musieli jednak podać więcej szczegółów, co ograniczy złośliwe doniesienia na osoby transpłciowe i zmniejszy ilość osób poddawanych weryfikacji. Jeśli jednak nasze konto zostanie uznane za podejrzane i zablokowane, będziemy mogli uzasadnić, czemu używamy właśnie takiego imienia, zaś samo odblokowywanie podobno potrwa krócej.

Ważne jest to, że udowadnianie swojej tożsamości nie wymaga podawania już danych z dowodu osobistego – wystarczy np. rachunek, tradycyjna poczta, karta biblioteczna lub odcinek subskrybowanego magazynu (szczegóły).

Schultz pośrednio przyznaje, że Facebook cały czas się uczy, jak rozwiązywać takie problemy. „Chcemy znaleźć rozwiązanie, które minimalizuje prześladowania, ale maksymalizuje możliwość bycia sobą na Facebooku”.

Wygląda na to, że aby potwierdzić tożsamość osoby trans, już teraz w zupełności wystarczą dowód osobisty i np. Trans-Karta, a z czasem będzie jeszcze łatwiej.