„Czy jestem transseksualistą?”

„Chyba jestem trans…”

„Nie wiem, kim jestem…”

„Czy mam zmieniać płeć?”

Dużo osób trafia tutaj przez Google, zadając podobne pytania. Za zapytaniami w statystykach wejść kryją się dramaty, nieprzespane noce, setki wątpliwości.

Tak jak już pisałem w innych miejscach, nie ma nikogo, kto spojrzy na Ciebie i powie „tak, jesteś transseksualny, zmień płeć”. Przepraszam, są – diagności. Tyle że mało kogo stać psychicznie i finansowo na pójście z wątpliwościami do seksuologa. Z gotowym problemem – łatwiej, wtedy wizyta jest środkiem do celu. Ale z wątpliwościami? Ciężko się przemóc.

I słusznie, w tym przypadku, bo diagnoście nie wolno decydować za Ciebie. Może Cię nie dopuścić do procesu korekty płci, ale nie powinien wchodzić w dialog „czy powinienem zmienić płeć?” „tak!”. To powinna być Twoja decyzja. Mówimy o Twojej przyszłości, a Ty jesteś największym ekspertem na swój temat, nawet jeśli diagnosta jest największym ekspertem na temat transseksualizmu. Możesz natomiast iść do specjalisty po wiedzę i aby przy nim rozjaśnić swoje myśli (lepszy będzie psycholog).

Ale co, jeśli to Ty nie wiesz, kim jesteś, a wizyty w gabinecie wolisz na razie uniknąć?

 

Test na płeć, czyli zabawmy się w psychologa…

Jeśli zadajesz sobie pytania, „Czy jestem trans?”, zapewne przyjdzie Ci to do głowy. Zrobić test, system wypluje wynik. Można, czemu nie. Może coś Ci rozjaśni? Zainspiruje do myślenia?

Pamiętaj: ŻADEN test psychologiczny nie da Ci 100% gwarancji, że odpowiedź jest trafna. Testy są robione przez ludzi. Ludzie mogą się pomylić na każdym etapie tworzenia testu. Twoje odpowiedzi mogą nie pasować do schematu. Możesz – mniej lub bardziej świadomie – manipulować odpowiedziami, żeby wyszedł Ci wynik, jakiego się spodziewasz lub nie wyszedł taki, którego się boisz. Możesz coś źle zrozumieć lub źle zaznaczyć. Możesz mieć błędne przekonania na swój temat lub nie akceptować jakichś faktów na swój temat. Innymi słowy: nie wierz testom bezkrytycznie, przemyśl swój wynik.

Również psycholog w gabinecie – bez względu na to, jaki test wypełniasz! – nie ma prawa na podstawie testu wyrokować czegokolwiek ze 100% pewnością. Profesjonalne testy psychologiczne mają dwa istotne wskaźniki: rzetelność (która mówi, czy test bada cokolwiek) i trafność (która mówi, czy test bada to, co powinien). Do diagnozowania zaklasyfikowane są testy, które mają obydwa wskaźniki bardzo wysokie, jednak żaden nie sięga 100%, więc psycholog ma obowiązek podawać interpretację mniej więcej w formie „najprawdopodobniej… może wskazywać na… czy się z tym zgadzasz?”.

Szczerze mówiąc, profesjonalista tym się różni od amatora, że zna słabe strony tych narzędzi i umie je prawidłowo interpretować. Amator często wpada w „Test=Wyrok!” albo „Test=Bzdura!”.

Testy na płeć mózgu

Nie powiedzą Ci nic. Te odrzuć. Szczególnie ten z wjeżdżaniem tyłem na miejsce parkingowe i kapaniem wody z kranu.

Płeć mózgu to nie tożsamość płciowa, tylko pewne cechy intelektualne, takie jak niewrażliwość na dźwięki w tle, dobra wyobraźnia przestrzenna itd.: dużo cisów ma „transowe” wyniki. Poza tym ten test to gazetowa psychozabawa, a nie poważne narzędzie psychologiczne.

(W niektórych testach tego typu pojawiają się pytania „Wolisz raczej ogłuchnąć czy oślepnąć?”. Ekhm. Jeśli są zrobione źle, bazują na widzimisię autorów. Jeśli lepiej, na amatorskiej statystyce. Wciąż za mało).

Bem Sex Role Inventory (BSRI)

Choć diagności go kochają, ten test również nie odnosi się do bycia trans!

Odnosi się tylko do tego, czy kulturowo pasujesz do stereotypu kobiecości, męskości, androgynii (osoba androgyniczna ma rozwinięte cechy psychologiczne obydwu płci, na przykład równocześnie agresję i wrażliwość) czy też nie identyfikujesz się z żadną rolą płciową. Rozumiesz, kobietom przypisuje się w naszej kulturze większą wrażliwość, mężczyznom większą brawurę…

Po polsku test dostępny jest jako Inwentarz Płci Psychologicznej; interpretacje obu wersji różnią się między sobą, bo IPP nie jest automatycznym przekładem, lecz został dostosowany do naszej kultury: wyniki nie tylko porównuje się z inną skalą, ale nawet liczy inaczej (Amerykanie mają inne stereotypy niż my!). Zauważ, że płeć psychologiczna NIE JEST tym samym, co płeć psychiczna! Za to jeden z papierków do sądu już masz z głowy.

Ponieważ jesteś (jak mniemam) z Polski, jeżeli chcesz, żeby Twój wynik był wiarygodny, zrób IPP. Aha – legalnie możesz go zrobić tylko w gabinecie psychologicznym, sorry

Test COGIATI

Pełna nazwa: Combined Gender Identity and Transsexual Inventory. Stworzyła transkobieta dla osób trans M/K, ale jest maksymalnie stereotypowy, zarzuca mu się wręcz seksizm. Trudno go również nazwać profesjonalnym. Osobiście go nie polecam, choć też nie odradzam. Dobrze jest mieć dużo informacji i móc je ze sobą krytycznie porównywać.

Bardzo, bardzo podatny na manipulację. Bazuje na stereotypie Prawdziwej Transseksualistki (Tru TS).

SAGE – zalety

Dobry jest natomiast  Sex And Gender Explorer Test  (klik), również stworzony przez osobę transpłciową (nie, nie sztab psychologów i psychiatrów). Nie ma jednak prawa być idealny. Choćby dlatego, że jest testem amerykańskim i Twoje odpowiedzi zostaną ocenione na tle odpowiedzi Amerykanów, którzy mają inną kulturę i inny system wartości, a przez to do pewnego stopnia inaczej myślą.

SAGE jest tak pomyślany, że mogą się przetestować nim osoby każdej płci, łącznie z interseksualistami – i dla każdej płci biologicznej wynik będzie przeliczany inaczej. Test ten ocenia wygląd, procesy umysłowe, sposób funkcjonowania i stosunek do swojej płci biologicznej oraz wnioskuje na tej podstawie, kim jesteś oraz sugeruje rozwiązania. Nie odpowiada: jesteś TS/nie jesteś TS; jest znacznie bardziej dokładny i z pewnym prawdopodobieństwem (sporym) umieści Cię na skali transpłciowości.

W interpretacji wyników nie bierz pod uwagę ilości uzyskanych punktów. To tak zwany „wynik surowy” (różnie przeliczany w zależności od płci biologicznej!), który w psychologii traktowany jest jako pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia – istotna jest jego interpretacja, która wyświetla się poniżej.

SAGE – zastrzeżenia

Jakkolwiek test SAGE oceniam jako najrzetelniejszy z dostępnych (a pod wieloma względami: jedyny dostępny), zdarzają mu się błędy: mnie zasugerował wiele lat temu, że pomyliłem się przy zaznaczaniu płci biologicznej, bo z algorytmu wynikało, że jestem cismężczyzną… a dopiero zaczynałem się outować przed ludźmi. Potrafi też odpowiedzieć osobie TS, że jest crossdresserem i odwrotnie.

Ponadto czytałem, że zadania z obrazkami mają jakiś błąd, który rozwala stronę, dlatego lepiej zrób najpierw je i zapamiętaj wyniki, a dopiero później całą resztę.

Pamiętaj też, że każdy test psychologiczny jest w pewnym stopniu podatny na manipulację (SAGE w mniejszym niż COGIATI, jednak dla inteligentnych osób wiele odpowiedzi będzie oczywistych, zwłaszcza te dotyczące stereotypów płciowych). Im bardziej kombinujesz z odpowiedziami, by uzyskać odpowiadający Ci wynik, tym większe ryzyko, że otrzymany rezultat możesz po prostu wyrzucić do kosza. Nie robisz testu po to, by go okłamać – robisz to, by uzyskać wynik, który może być dla Ciebie ważny.

Co warto zapamiętać?

W skrócie: nigdy nie traktuj żadnego testu jako wyroczni, raczej jako jedno ze źródeł informacji na swój temat. Test nie powie Ci wielu, wielu rzeczy, więc odnoś się do niego z dystansem. Poszukaj innych wskazówek.

Bo każdy test dla osób trans jest właśnie tym: wskazówką. Podatną na manipulację. Prostującą myśli. Mogącą wprowadzić w błąd.